Archiwum kategorii: Dom

Zanim kupisz pompę ciepła

W ostatnich latach podgrzewanie ciepłej wody użytkowej z wykorzystaniem pompy ciepła cieszy się coraz większą popularnością. Wybór najlepszego rozwiązania ciągle jednak budzi pewne wątpliwości, czas więc zastanowić się nad tym, jakie kwestie mogą okazać się szczególnie ważne.

Z zasobnikiem, czy bez?

Pompa ciepła cwu dostępna obecnie w sprzedaży przeważnie pojawia się w jednej z dwóch wersji.

1.         Urządzenie z zasobnikiem

Pompy ciepła reprezentujące tę grupę zwracają na siebie uwagę przede wszystkim dlatego, że są wyposażone w zasobnik ciepłej wody. Taki stojący zbiornik przeważnie charakteryzuje się pojemnością wynoszącą od 150 do 200 litrów, niejednokrotnie posiada przy tym dodatkową wężownicę, do której bez problemu podłącza się kocioł. Rozwiązanie to powinno zainteresować nas przede wszystkim wtedy, gdy wiemy, że i tak przyjdzie nam kupić zasobnik, jednocześnie zaś dysponujemy dość dużą przestrzenią.

2.         Urządzenie bez zasobnika

Pompy ciepła tego rodzaju sprawdzają się wtedy, gdy kupujący dysponuje już zasobnikiem wody i nie myśli o jego zmianie. Wariant taki okazuje się jednak uzasadniony także wtedy, gdy nie dysponuje się miejscem wystarczającym do tego, aby wykorzystać zasobnik stojący. Jego oddzielny zakup nie tylko jest możliwy, ale również pozwala na wybór znacznie bardziej atrakcyjnego ze względów praktycznych zasobnika wiszącego.

Skąd powietrze?

Inną kwestią, która powinna nas zainteresować, jest ta, która wiąże się z dostarczaniem powietrza do pompy ciepła. Może mieć ono przynajmniej kilka źródeł, choć najczęściej pobierane jest z wnętrza budynku. Popularność takiego rozwiązania wynika przede wszystkim z tego, że jest ono najprostsze pod względem instalacyjnym. Oczywiście, warto pamiętać, że pompa ciepła nie może wówczas znajdować się w łazience, wiązałoby się to bowiem z nadmiernym wychłodzeniem takiego pomieszczenia. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie temu, aby korzystać nie z powietrza wewnątrz budynku, ale z powietrza zewnętrznego. Takie rozwiązanie najlepiej sprawdza się jednak latem, w czasie innych pór roku problemem może być bowiem jego niezbyt wysoka temperatura.

Sprawdź też: https://www.hewalex.pl/oferta/pompy-ciepla-pcwu-dla-cwu/

O czym pamiętać przy malowaniu metalu?

Wiosna to czas remontów. Oprócz odmalowania samego mieszkania odnowieniu ulegają też elementy metalowe, które znajdują się w ogrodzie. Konieczne nam tu będą farby do metalu.

Metal, choć jest z natury bardzo wytrzymały, to czasami wymaga konserwacji, a szczególnie odmalowania. Potrzebne nam tu będą specjalistyczne farby do metalu, które przedłużą żywotność malowanej powierzchni.

Malowanie metalu należy rozpocząć od przygotowania podłoża. Jeśli nie oczyścimy powierzchni z zabrudzeń, nowa warstwa farby nie osiągnie dobrej przyczepności, a w rezultacie wkrótce zacznie się łuszczyć. Przede wszystkim usuńmy rdzę, którą ścieramy lub dłutujemy. Także stara farba, która zdążyła się już złuszczyć, wymaga usunięcia przed właściwym malowaniem. Kiedy już usuniemy wszelkie nierówności, to należy odtłuścić powierzchnie i usunąć wszelkie zabrudzenia. Jeżeli podczas prac usunęliśmy poprzednią warstwę farby i odsłoniliśmy metal, sięgamy po rozcieńczalnik. Jeśli zaś poprzednie powłoki farb są dobrze związane z podłożem, wystarczy nam woda z dodatkiem środka myjącego. Dopiero tak przygotowana powierzchnia może zostać potraktowana farbą do metalu.

Farba, jaką dobierzemy, musi zostać dostosowana do malowanych elementów. Inne farby będą nam potrzebne, jeśli metalowe powierzchnie znajdują się na wewnątrz, inne, kiedy mówimy o elementach pozostających poza domem i narażonych na działanie zmiennych czynników atmosferycznych.

Wybór poszczególnych firm produkujących farb jest tutaj indywidualny i uzależniony od naszych gustów. Ważne jest jednak żeby farby spełniały kilka kryteriów. Przede wszystkim powinny tworzyć elastyczne powłoki o dobrej przyczepności do podłoża, odporne na wilgoć i różnorodne czynniki atmosferyczne oraz wyróżniające się trwałym, głębokim kolorem. Ważne jest też jakie czynniki wytrzymałościowe posiada farba. Dobrym rozwiązaniem jest też korzystanie z farb nieco droższych, a przynajmniej nie tych najtańszych. Ich zastosowanie może skutkować poważnym rozczarowaniem w sensie uzyskanego efektu.

Zdrowo się nawadniaj

Przyjrzyj się temu, co pijesz w ciągu dnia

Może się okazać, że w dużej mierze nawadniasz się słodzonymi napojami. A to w końcu też kalorie, tylko że w formie płynnej. Najlepiej zamień je na wodę lub ziołowe herbatki. Jeśli zwykła niegazowana woda ci nie smakuje, wzbogać ją o świeże owoce albo postaw na tę z gazem. O zaletach picia wody powiedziano już chyba wszystko. Nawadnia ona organizm i pomaga mu optymalnie funkcjonować. Dobroczynne działanie ziół jest również szeroko udokumentowane. A jak to jest z ilością płynów, które powinniśmy wypijać, żeby wyszło nam to na zdrowie? 2 litry? 8 szklanek? Teorii jest mnóstwo. Żadna niepoparta jednak wystarczającymi naukowymi badaniami. Ilość ta jest przecież bardzo indywidualna. Jak więc ją wyliczyć? Sprawie przyjrzeli się naukowcy z australijskiego Monash University i odkryli, że organizm sam potrafi nam subtelnie dać znać, kiedy jest wystarczająco nawodniony. Dowiedli, że mózg wysyła sygnał „stop” i zaczyna utrudniać czynność przełykania.

Szybkie tempo narzucamy sobie w wielu dziedzinach życia, również przy stole

Mimo iż dobrze wiemy, że powolne, uważne jedzenie jest dla nas zdrowsze, po prostu nie mamy na to czasu. Albo oduczyliśmy się skupiać naszą uwagę na tylko jednej, całkiem przecież monotonnej czynności, jaką jest jedzenie. Zbyt szybkie jedzenie to też szybsze problemy ze zdrowiem ‒ przede wszystkim większe ryzyko zespołu metabolicznego, wysokiego ciśnienia, cukrzyca typu 2. Dowiedli tego w 2017 roku naukowcy z japońskiego Uniwersytetu w Hiroszimie. Przebadali prawie 1100 uczestników badania i podzielili ich na trzy grupy, w zależności od tempa ich jedzenia. Po pięciu latach zbadali ponownie i największą liczbę wymienionych wyżej chorób odkryli właśnie wśród tych, którzy jedli najszybciej. Najmniejszą z kolei u tych, którzy potrafili delektować się jedzeniem. Przybrali oni też najmniej kilogramów na przestrzeni lat. Jedząc szybko, nie dajemy naszemu żołądkowi szansy na zakomunikowanie nam, że jest pełny.

Nie wychodź z domu bez śniadania

„Jedz śniadanie jak król, obiad jak książę, a kolację jak biedak”

Najnowsze badania dowodzą, że w tym przysłowiu jest sporo słuszności. Zespół naukowców z Uniwersytetu w Tel Awiwie pod wodzą Danieli Jakubowicz dowiódł, że solidne śniadanie podkręca metabolizm, zmniejsza apetyt czy chęć na przekąski w ciągu dnia i lepiej trzyma w ryzach wagę. Poranny posiłek daje sygnał organizmowi, że dostanie on w ciągu dnia dużo kalorii, może spokojnie je spalać i nie musi odkładać ich na później. Śniadanie to nie tylko paliwo na resztę dnia, ale przede wszystkim lepsze skupienie i lepsze osiągnięcia w pracy czy w nauce. Długa nocna przerwa w jedzeniu sprawia, że w organizmie spada poziom glukozy. A wraz z tym spadkiem pogarszają się samopoczucie, wydolność fizyczna i umysłowa. W badaniach opublikowanych w „Journal of Public Health” w 2014 roku porównano wyniki w testach pamięciowych dwóch grup studentów. Zdecydowanie lepsze wyniki uzyskała ta część, która dzień zaczęła od śniadania.

Co więc jeść na śniadanie, żeby przyniosło jak najwięcej korzyści?

Warto uwzględnić w nim zboża, owoce, warzywa, produkty mleczne i tłuszcze bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe (np. orzechy, awokado, jajka, łosoś). To właśnie one powinny być podstawą twojego codziennego menu: surowe, blanszowane, pieczone, w formie sałatek czy świeżo wyciskanych soków. Przemycaj je w zupach, w sosach, w koktajlach. Zrób eksperyment i każdy obiad rozpoczynaj od zjedzenia warzyw. Długie przeżuwanie sałaty czy marchewki sprawi, że szybciej nasycisz pierwszy głód bez uczucia przejedzenia. Nie zapominaj też o kiszonkach – dbają o jelita, czyli centrum dowodzenia twojej odporności. Możliwości jedzenia warzyw i ich kombinacji jest całe mnóstwo. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje spożywanie co najmniej 400 g warzyw i owoców dziennie, czyli minimum pięciu porcji. Tymczasem Polacy jedzą ich średnio raptem 250 g. Zachętą do podniesienia tej liczby będą może wyniki niedawnych badań, w których naukowcy z University of Warwick Medical School w Wielkiej Brytanii przebadali stan psychiczny ponad 14 tys. osób i dowiedli, że najwyższy współczynnik zdrowia psychicznego reprezentują osoby jedzące więcej warzyw.

Zdrowe nawyki dla początkujących

Żywieniowych nawyków, które będą towarzyszyć nam przez całe życie, nabywamy już w brzuchu mamy

Na szczęście w dorosłym życiu wciąż możemy je zmieniać i usprawniać. Bo dobre nawyki to klucz do zdrowia. Zobacz, jak minimalnym wysiłkiem ulepszyć je tak, aby przyniosły maksimum korzyści.  Teoretycznie wiemy dobrze, co robić, żeby zdrowo jeść, jak odpowiednio komponować posiłki, czego unikać. Praktyka jednak nie zawsze idzie w parze z teorią. A skoro już mowa o teorii ‒ tych na temat zdrowych nawyków istnieje całe mnóstwo. Trudno odnaleźć się w ich gąszczu i wybrać coś dla siebie. Od czego zacząć? Oto najprostszy zestaw startowy dla tych, którzy w dbaniu o zdrowe nawyki żywieniowe stawiają pierwsze kroki. Organizm lubi regularność i przewidywalność. Zorganizowany sposób żywienia sprawia, że składniki odżywcze są w bardziej przemyślany sposób wchłaniane przez organizm. Zbyt długie przerwy w jedzeniu odbiera on jako zagrożenie, z którym radzi sobie, magazynując zapasy, na przykład w postaci tkanki tłuszczowej.

Jeśli natomiast regularnie będzie miał dostarczane wartości odżywcze, zamiast chomikować, będzie je na bieżąco wykorzystywał

Potwierdzają to naukowcy z Uniwersytetu Helsińskiego. Przeprowadzili oni badania, w których informacje o masie ciała i stylu życia zebrali od uczestników, gdy mieli oni 24 i 34 lata. U osób, które zachowały swoją wagę lub nawet ją zmniejszyły, aktywność fizyczna i regularne posiłki były podstawą każdego dnia. Postaraj się więc tak rozplanować swoje dzienne menu, aby niewielkie posiłki zjadać co 3-4 godziny. Niewielkie – to słowo klucz. Jak to interpretować? Porcja posiłku nie powinna przekraczać objętości twojej zaciśniętej pięści. Właśnie takiej wielkości jest twój żołądek i właśnie tyle wystarczy, aby się zdrowo najeść.

Szybka reakcja to pewność wyleczenia

Czerniak wykryty wcześnie daje niemal stuprocentową gwarancję wyleczenia, dlatego eksperci zalecają regularne badania skóry

Zagrożeni czerniakiem powinni pamiętać, że schorzenie może rozwijać się także w błonach śluzowych i gałce ocznej. Jeśli zmiana sięga nie głębiej niż 1 mm w głąb skóry, podstawą leczenia jest stosunkowo proste wycięcie zmiany. Jeśli jednak jest ona głębsza, leczenie jest bardziej skomplikowane, a szansa wyleczenia maleje. Większość Polaków zjawia się u lekarza w chwili, gdy zmiana ma średnio 1,7 mm głębokości, przez co na ten nowotwór wciąż umiera co trzeci chory.  Ryzyko zapadnięcia na czerniaka znacząco zwiększa również opalanie się w solarium, które do niedawna dotyczyło również nastolatków. 15 września 2017 roku Sejm uchwalił prawo zakazujące korzystania z nich przez osoby poniżej 18. roku życia. Dodatkowo, w gabinetach solaryjnych muszą znajdować się ostrzeżenia informujące o szkodliwości korzystania z lamp.

Zakaz jest podyktowany dbałością o zdrowie dzieci i młodzieży w kontekście szkodliwości korzystania z solariów

Zakazy tego typu, włącznie z ograniczeniem dostępu do solariów dla młodzieży szkolnej niezależnie od wieku, zaleca także Światowa Organizacja Zdrowia, która postuluje też o ogólne ograniczenie ekspozycji na szkodliwe promieniowanie UV niezależnie od wieku.  Jak przekonują eksperci, korzystanie z solarium przed 18 rokiem życia zwiększa ryzyko zapadnięcia na raka nawet o 75 procent. Solaria dostarczają ciału zintensyfikowaną dawkę promieniowania. Zbyt częste i długie korzystanie z łóżek solaryjnych jest bardzo niebezpieczne.  Promieniowanie ultrafioletowe, które oddziałuje na skórę w solarium, jest nawet o 15 razy silniejsze niż naturalne światło słoneczne, co wiąże się ze znacznie wyższym ryzykiem zachorowania na raka skóry. W Polsce na to niebezpieczeństwo najbardziej narażeni są właśnie młodzi ludzie, ponieważ zgodnie z informacjami Polskiego Radia, średnia wieku Polek korzystających z solariów wynosi 17 lat.

Dziecięce oparzenie skórne

Słoneczne i wyjątkowo ciepłe dni maja były świetna okazją, żeby zażywać aktywności na świeżym powietrzu razem z dziećmi

Nie brakowało osób, które korzystając z dobrodziejstw pogody, poświęciły ten czas na plażowanie. Nadmiar słońca może jedna być groźny dla najmłodszych, o czym przypominają eksperci podczas VII Tygodnia Świadomości Czerniaka.  Tegoroczna kampania profilaktyczna dotycząca czerniaka koncentruje się na dostarczaniu informacji mogących pomóc zapobiec rozwojowi choroby i zauważyć jej pierwsze objawy. Choć czerniaka najczęściej kojarzy się z osobami dorosłymi, choroba ta jest potencjalnie groźna także dla dzieci, które przebywają na słońcu bez właściwej ochrony. Jak dowodzą badania, osoby, które przynajmniej raz doznały oparzenia słonecznego przed 15. rokiem życia, są aż pięć razy bardziej narażone na wystąpienie czerniaka w wieku dorosłym.

By temu zapobiec, powinniśmy przede wszystkim ograniczać ekspozycję delikatnej skóry dzieci na promieniowanie UV

Zdaniem ekspert z zakresu dermatologii dr hab. Grażyny Kamińskiej-Wiciorek, dzieci do 6. miesiąca życia w ogóle nie powinny przebywać w pełny słońcu, a do 3. roku życia mogą to robić w ograniczonym zakresie, przy zachowaniu koniecznych środków ostrożności. Mowa o stosowaniu kremów z wysokim filtrem (do 2. roku życia wyłącznie z filtrami fizycznymi, później również z chemicznymi), ubiorze zakrywającym skórę i nakryciach głowy. W gorące dni powinniśmy także unikać przebywania z dziećmi na otwartym słońcu, zwłaszcza między godziną 10:00 a 16:00, gdy świeci ono najmocniej.  Czynnikami zwiększającymi ryzyko wystąpienia czerniaka są jasna karnacja i oczy (zielone i niebieskie), a także włosy w kolorze blond lub rudym. U dzieci przebywających na słońcu powinniśmy szczególnie zwracać uwagę, czy na ich skórze pojawiają się nowe znamiona i pieprzyki bądź czy już istniejące zmieniają kolor, rozmiar lub fakturę.